KLUBOWICZE REKOMENDUJĄ

Nasi klubowicze odwiedzają wiele miejsc na świecie, lubią dzielić się swoimi wrażeniami i polecać ośrodki, w których spędzili cudowne wakacje. Poniżej prezentujemy kilka wybranych rekomendacji naszych Klubowiczów. Jeśli chcą Państwo zamieścić swoją relację wakacyjną lub swoje zdjęcia z wakacji wystarczy przesłać je do nas na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Gorąco do tego zachęcamy gdyż najaktywniejsi Klubowicze mają szereg bonusów wakacyjnych.

Jak najbardziej polecamy i zachęcamy do korzystania z usług firmy Holiday Travel Center. Członkostwo w tej firmie jest na przejrzystych zasadach, oferuje wycieczki dla osób oraz rodzin z dziećmi, którzy chcą i będą podróżować po całym świecie. Firma proponuje duży wybór hoteli wraz z apartamentami więc na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Wycieczki zorganizowane są na najwyższym poziomie, ceny również są atrakcyjne.
Dzięki członkostwie w firmie HTC skorzystaliśmy do tej pory z dwóch wycieczek: do Portugalii oraz na Teneryfę. My szczególnie polecamy Teneryfę oraz hotel Flamingo Beach Mate , w którym spędziliśmy Tydzień Powitalny zorganizowany przez HTC. Z apartamentu tego hotelu rozprzestrzenia się piękny widok na ocean, wieczorem można podziwiać piękny zachód słońca.Teneryfa zachwyciła Nas piękną pogodą oraz niesamowitym krajobrazem. Polecamy rejs po oceanie gdzie można na żywo zobaczyć delfiny oraz podziwiać Los Gigantes - Wielkie Klify. Dla rodzin z dziećmi obowiązkowo polecamy Siam Park, dzieci będą bardzo zadowolone z wodnych atrakcji.
Chcielibyśmy również bardzo podziękować w szczególności Pani Kasi Szymańskiej za okazaną pomoc w zorganizowaniu tych wycieczek , życzliwość i serdeczność oraz za dostępność pod telefonem w każdej chwili.
Dziękujemy i polecamy. Pozdrawiamy.
Magdalena Plewińska i Mariusz Starczewski.
Witam,
Chciałam się podzielić wrażeniami i przedstawić opinię n/t wyjazdu powitalnego na Teneryfie. Byłam z najbliższą rodziną na Teneryfie w ramach tygodnia powitalnego na klubowiczów GVC w dniach od 2 do 9 września 2018 r. Spędziliśmy ten tydzień w ośrodku Regency Club. Bardzo nam się podobało i był to na prawdę wspaniały pobyt. Ośrodek nas zachwycił, apartament był bardzo ładny i świetnie wyposażony z pięknym widokiem na ocean. Było bardzo czysto, obsługa bardzo miła. Cały kompleks hotelowy był bardzo ładnie i luksusowo skomponowany, basen z bardzo ciepłą i czystą wodą. Bardzo dobrze również zorganizowana komunikacja autobusowa, dowożąca gości hotelowych na plażę. Bardzo jesteśmy zadowoleni z wyjazdu i polecamy wszystkim taki wypoczynek.
Pozdrawiam
Alicja R. z mężem
Dzień dobry,
Pani Kasiu pobyt na Teneryfie w terminie 14-21 marca 2018 r. w hotelu Flamingo Club okazał się wspaniałą przygodą. Profesjonalna obsługa oraz przepyszne różnorodne jedzenie. Obiekt rewelacyjnie utytułowany, zadbany oraz kompetentny polski opiekun, wszystko to sprawiło, że chętnie byśmy tam wrócili. Oczywiście wszystkim gorąco polecamy tą cudowną malowniczą wycieczkę.

Arleta P. M.
Byliśmy na Teneryfie razem z wnukami pod koniec lutego 2018 roku w Regency Country Club korzystając z tygodnia powitalnego w Holiday Travel Center. Obiekt wspaniały z basenami z podgrzewaną wodą zapleczem dla dzieci i wygodnym apartamentem oraz możliwością skorzystania z restauracji lub baru. Na terenie obiektu mini market zaopatrzony w podstawowe produkty spożywcze i drobne upominki. Obiekt położony jest na uboczu Costa Adeje, na zboczu góry z pięknym widokiem na ocean. Można wypocząć w ciszy i spokoju. Ciepło, czysto i wygodnie. Polecam.



Pozdrawiam
Krzysztof z żoną Anią i wnukami Zosią i Filipem
Witam,
Mój tydzień na Teneryfie z Holiday Travel Center był bardzo udany. Apartament w hotelu FLAMINGO CLUB wymarzony do wypoczynku. Obsługa hotelowa profesjonalna i uczynna. Ogólnie wszystko na plus. Polecam.
Pozdrawiam
Anna Oczkowska
Chcielibyśmy podzielić się wrażeniami z pobytu na Teneryfie. Zamieszkaliśmy w hotelu Flamingo Beach Club w terminie 26.08.2017 - 02.09.2017. Jesteśmy bardzo zadowoleni z położenia i wyposażenia tego hotelu, widoki przepiękne zarówno na ocean jak i też góry oraz wulkan - jednym słowie wszystko zachwyca! Obsługa bardzo miła i uśmiechnięta nawet polskojęzyczna. Pan Włodek i Pani Agnieszka bardzo nam pomogli w zorganizowaniu wolnego czasu. Korzystaliśmy z polskiego biura podróży, jednodniowa wycieczka po Teneryfie pozwoliła nam poznać wszystko co najważniejsze na tej wyspie, Pan Alan jest naprawdę wspaniałym przewodnikiem, posiada dużo wiedzy oraz sposób przekazywania cudowny. Teneryfa choć nie duża ale malownicza i inna niż pozostałe wyspy kanaryjskie. Dziękujemy za zorganizowanie tak przepięknego pobytu.

Jesteśmy super zadowoleni
Krystyna i Lech
Tutaj wszyscy klaszczą w samolocie po wylądowaniu
Ostry skręt, nalot i jeszcze jeden skręt i podchodzimy do lądowania. Dreszczyk emocji pojawił się już na sam widok podtrzymywanego przez 180 filarów pasa startowego, który zaczyna się i kończy nad oceanem! Oglądaliśmy co prawda wcześniej zdjęcia lotniska w internecie, ale własne doświadczenie... NIE DO OPISANIA! Samolot zgrabnie opadł na płytę lotniska, a my zadowoleni podążyliśmy za tłumem turystów i mieszkańców Madery, którzy wracali właśnie z pielgrzymki do Fatimy. Lecąc z Warszawy liniami TAP Portugal mieliśmy bowiem przesiadkę w Lizbonie - zdążyliśmy dosłownie na ostatnią minutę. My zdążyliśmy - nasze bagaże, niestety, nie - co okazało się po dość długim oczekiwaniu na odbiór walizek które po prostu się nie pojawiły. Dotarły do nas następnego ranka, na szczęście obsługa lotniska wyposażyła nas w najpotrzebniejsze kosmetyki i przybory higieniczne, byśmy mogli przetrwać zbliżająca się noc.
Tutaj rankiem budzi upojny zapach kwiatów i radosny szczebiot ptaków
Byliśmy już w wielu hotelach, ale ten był niesamowity - rozpostarty w ogrodzie tysiąca egzotycznych kwiatów, krzewów i drzew, z których z zaciekawieniem spoglądały na nas miejscowe ptaki, a pomiędzy naszymi nogami przemykały jaszczurki - PESTANA GARDEN VILLAGE. Nazwa hotelu jest odzwierciedleniem tego, co zastaliśmy na miejscu. Rankiem słońce odbijało się od tafli oceanu, który podziwialiśmy z naszego tarasu. A wieczorem codzienna porcja muzyki na żywo wyciszała nas po aktywnym dniu odkrywania tajemnic wyspy. Hotel mile zaskoczył nas też zapleczem basenowym,filary podtrzymujące pas startowy
placem zbaw dla dzieci, typowymi, ale smacznymi śniadaniami, z których korzystaliśmy przez cały czas pobytu, dużym wyborem wycieczek fakultatywnych, ale przede wszystkim swoim lokalnym klimatem.
Tutaj jest wybuchowo
Odpoczywaliśmy na Maderze na przełomie maja i czerwca, więc mieliśmy okazję wziąć udział w Festiwalu Atlantyku, którego jedną z najbardziej spektakularnych atrakcji są wieczorne pokazy sztucznych ogni połączone z oprawą muzyczną. Jako że z okien naszego apartamentu mieliśmy centralny widok na port, w którym pokazy się odbywały, uczestniczyliśmy w nich na odległość, ale cała inscenizacja zrobiła na nas niesamowite wrażenie.
Tutaj jaszczurki gubią ogony
Jasne, że nie tylko tutaj, ale nasze dzieci miały okazję zaobserwować ten przyrodniczy fakt właśnie tutaj, ponieważ praktycznie w każdym skupisku kamienie bytują niezliczone ilości jaszczurek - dla dzieci niesamowita frajda.
Tutaj już nie poluje się na wieloryby
I całe szczęście, choć trwało to i tak długo, bo do 1981 roku! Całą historię i dramat związany z połowami wielorybów mieliśmy okazję poznać w Muzeum Wieloryba - Museum de Baleia - w Canical. Spędziliśmy tutaj kilka godzin i pochłonęliśmy sporą dawkę wiedzy przyrodniczej i historii podaną w bardzo różnorodny i ciekawy nowoczesny sposób. Ciekawostką jest też to, że u wybrzeży Madery kręcono zdjęcia do słynnego filmu "Moby Dick".
Tutaj różnorodne smaki pieszczą podniebienie
Spróbowaliśmy maderskich sztandarowych przysmaków - espetada i espada com banana - ale powaliły nas one na kolana. W naszym przypadku zwyciężyła prostota - i nam, i naszym dzieciom zasmakował bolo de caco- zwykły wypiekany na rozgrzanym bazaltowym kamieniu chlebek z masłem czosnkowym i natką pietruszki. Prosta i pyszna przekąska. Posmakowaliśmy też nietypowych i niespotkanych przez nas wcześniej owoców - cherimoji, która smakuje jak budyniowe jabłko, słodkich miniaturowych maderskich bananów oraz owocowej królowej Madery - marakui, a także wyrabianej z niej lokalnie oranżady - Brisa. Szczególną rozkoszą podniebienia okazały się po prostu... lody - w niewielkiej włoskiej lodziarni w porcie w Funchal. Wyrazisty naturalny smak i codzienne nowości smakowe to jedno z najmilszych kulinarnych wspomnień, choć może banalne...
Tutaj dary natury są na wyciągnięcie ręki
Niezależnie od zasobności portfela. Postanowiliśmy odwiedzić słynny Mercado dos Lavradores - nie można tego miejsca pominąć, zwiedzając stolicę. Bogactwo owoców, warzyw, kwiatów, a także egzotycznych ryb sprzedawanych na tym targu jest niesamowita. Wszystko można dotknąć, powąchać, ale trzeba uważać na zachwalających swoje towary sprzedawców, ponieważ w przypadku owoców na mniejszych straganach, które można spotkać zarówno na ulicach Funchal jak też przy drogach, podróżując po wyspie, ceny potrafią być nawet o połowę niższe.
Tutaj sztuka puka do drzwi
A gdy nikt ich nie otwiera..., to na drzwiach zostaje :) Jedna z najstarszych i najbardziej znanych uliczek Funchal - Santa Maria - jest atrakcyjna nie z powodu licznych klimatycznych knajpek, ale prawdziwy artyzm tworzą tutaj znajdujące się na drzwiach kamienic wielobarwne, przecudne malunki, których nie da sie przegapić.
Tutaj masz świat u stóp
Takie ma się wrażenie, kiedy stoi się na przeszklonej platformie na jednym z najwyższych klifów w Europie - Cabo Girao - na wysokości 589 m. Jednego dnia można znaleźć się na najwyższym szczycie wyspy, a kilka godzin później spacerować jedną z kamienistych dziewiczych plaż - taką wyprawę z przewodnikiem - "From sky to sea "- zakupiliśmy w hotelowej ofercie. Dzieci z tatą dzielnie wspinały się na Pico Ruivo (1861m n.p.m.), by poczuć dosłownie jak to jest chodzić z głową w chmurach. Trud wędrówki wynagrodziły nieziemskie widoki i satysfakcja :) W szybszym tempie prawie od nieba do oceanu można przedostać się jedną z kolejek linowych Teleferico, które nie tylko są atrakcją turystyczną, ale ułatwiają rolnikom transport plonów rolnych z upraw zlokalizowanych u stóp klifów. Mieliśmy okazję podróżować dwiema - doznanie jest jedyne w swoim rodzaju, ponieważ zjeżdża się prawie pionowo w dół!
Tutaj zatrzymał się czas
Doświadczyliśmy tego, kiedy wybraliśmy się na jeep-safari z przewodnikiem z hotelu. Kierowca zabrał nas w ostępy eukaliptusowych lasów, dzięki czemu mieliśmy okazję zażyć naturalnych zdrowotnych inhalacji. Pokazał nam też biedniejsze rejony wyspy, w których lokalni rolnicy uprawiają ziemię wyłącznie własnymi rękami, ponieważ górzyste tereny uniemożliwiają używanie maszyn rolniczych.
Tutaj można przenieść się do krainy liliputów
Typowych atrakcji dla dzieci nie ma może zbyt wiele na wyspie, więc koniecznie trzeba odwiedzić z nimi park tematyczny - Parque Tematico de Madeira - w Santanie. Tam w ciekawy i sympatyczny sposób poznaliśmy historię Madery w pigułce, popływaliśmy łódkami po stawie, podróżowaliśmy miniaturowym pociągiem, a także polecieliśmy w podróż poślubną z nowożeńcami. Zgromadzono tam wszystkie symbole charakterystyczne dla Madery - był więc to bardzo miły spacer połączony z jeszcze bliższym poznaniem charakteru tej przepięknej wyspy. Ponadto w jednej z typowych maderyjskich chatek mogliśmy też skosztować świeżo wypieczonego w tradycyjny sposób chleba - prosto z pieca! Zarówno w parku, jak i w samym miasteczku, podziwialiśmy też tradycyjne maderyjske chatki w kształcie litery A - urocze!
Tutaj można się zgubić
Tak, zgubiliśmy się na bezdrożach Madery, z dala od cywilizacji, wracając samochodem z wycieczki po północnym wybrzeżu wyspy. Wyprowadziła nas w pole - nomen omen zaktualizowana przed wyjazdem - nawigacja samochodowa. Ale dzięki temu dotarliśmy na szczyt płaskowyżu Paul da Serra, czego właściwie nie mieliśmy w planach. Doświadczenie jazdy płaską drogą bez wjeżdżania pod górę lub z góry czy pokonywania drogowych serpentyn, co stanowi główną formę podróżowania po wyspie, daje oddech i relaksuje... Jednak gdy zaczął zapadać zmrok, a my nadal jechaliśmy w nieznane, słońce uciekało za chmury, NAD KTÓRYMI byliśmy tylko my i... krowy biegające swobodnie po ulicy... Robiło się coraz ciemniej, a chmury zaczęły wlewać się na jezdnię, kiedy nawigacja kazała nam ostro skręcić w prawo, a naszym oczom ukazała się prowadząca ostro w dół stara kamienista droga z przepaścią po jednej i skalną ścianą po drugiej stronie... Relaks minął. Nie mieliśmy jednak wyboru, ponieważ robiło się coraz ciemniej, a nie chcieliśmy, aby noc zastała nas z trójką dzieci na tym pustkowiu. Pojechaliśmy w dół i w dół i w dół... Po niespełna godzinie zauważyliśmy pierwsze światła miejscowości, ale nadal nie wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy. Na szczęście wyjechaliśmy rano z pełnym zbiornikiem paliwa. Dotarliśmy wreszcie do głównej drogi, potem do autostrady i w końcu do Funchal! Nawigacja jeszcze kilkakrotnie robiła nam psikusy z powodu trwającej przebudowy maderyjskich dróg, związanych z budową nowych tuneli, którymi jazda również robi niesamowite wrażenie, a przede wszystkim znacznie skraca czas podróży po wyspie.
Tutaj zachwycisz się pięknem Boskiego stworzenia
Góry i doliny, lasy eukaliptusowe i wawrzynowe, naturalne kamieniste plaże i te usypane z piasku, i przede wszystkim niezliczona ilość tras do pieszych wędrówek niosą ze sobą niesamowitą możliwość obcowania z naturą. My ze względu na dzieci wybraliśmy na wędrówkę jeden z krótszych szlaków - Vereda dos Balcoes - z Ribeiro Frio, gdzie odwiedziliśmy też pomysłowo zaprojektowaną hodowlę pstrągów. Wynajętym samochodem objechaliśmy całą wyspę - wszerz i wzdłuż. Wjechaliśmy na jej najwyższy punkt - ciągła jazda pod górkę na pierwszym lub drugim biegu samochodu - tego nie da się opisać! Serpentyny spowite chmurami - to trzeba przeżyć osobiście! Poznaliśmy wyspę z każdej strony - z oddali podziwiliśmy półwysep Sao Lourenco, z góry najmniejszą naturalnie piaszczystą plażę o wdzięcznej nazwie Prainha - plażyczka, a nawet od wewnątrz - w Grutas e Centro do Vulcanismo de Sao Vincente - gdzie okrywaliśmy wulkaniczne początki Madery.
Tutaj pora roku nie gra roli
Chociaż to wyspa wiecznej wiosny, nie stanowi to przeszkody, aby pojeździć na sankach - Z GÓRKI NA PAZURKI!!!
Tutaj chcemy wrócić!
Chociaż w ciągu dwutygodniowego pobytu udało nam się odkryć wiele obliczy wyspy, chcemy tutaj wrócić, by się w niej rozsmakować i może spędzić więcej czasu na plaży czemu pogoda rzeczywiście sprzyja. Tym razem był to tylko jeden dzień - najsympatyczniejsza dla dzieci i dla nas okazała się plaża w Calhecie, przy której w tym roku wybudowano wielki plac zabaw dla dzieci. TUTAJ - czyli w maderyjskiej stolicy Funchal, w wyjątkowym hotelu Pestana Garden Village - spędziliśmy wspaniałe dwa tygodnie.
 
Mateusz i Ewelina z dziećmi
Na Teneryfie byliśmy kilka razy, podczas ferii zimowych w 2014,2015,2016 i 2017 roku. Wyjazdy były wyjątkowe i bardzo nam się podobały. Piękne widoki, ekskluzywne hotele i pyszne jedzenia bardzo umilały nam pobyt. Byliśmy zakwaterowani w Regency Beach Club, Regency Heights at Neptuno, The Regency Club Tenerife i The Regency Country Club.
Posiadamy 6 osobowy apartament w The Regency Club Tenerife, jednak z powodu różnych terminów pobytu zatrzymywaliśmy się także w innych hotelach. Każdy z nich bardzo nam się podobał, korzystaliśmy z wielu ich udogodnień takich jak baseny, restauracje i pole do minigolfa. Pokoje były czyste i w pełni wyposażone.


Podczas naszych pobytów zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc na wyspie takich jak Loro Park, klify Los Gigantes i Wulkan Teide.


Wyjazdy bardzo nam się podobały i żałujemy, że nie mogliśmy spędzić tam więcej czasu.

Ryszard G.
Klubowicze mają bardzo szeroki wybór miejsc wakacyjnych na 5 kontynentach w ponad 100 krajach na świecie. Biura podróży z reguły specjalizują się w określonym regionie, np., egzotyka, kraje arabskie lub wyspy i kontynentalna Grecja. Z Klubem jest inaczej, gdyż korzysta on z sieci wymiany, a ta ma wyspecjalizowane oddziały na całym świecie co sprawia, że praktycznie każde miejsce na świecie jest dla nas znane i dostępne. Każdy wyjazd może być zrealizowany w innym miejscu od Budapesztu aż po Fiji. Dla tych, którzy przywiązują się do miejsc już im znanych mogą tam wracać kiedy tylko przyjdzie im na to ochota. Czasami nawet może dokonać rezerwacji w tym samym apartamencie.

Sławomir z rodziną
Bardzo dziękujemy za organizacje naszych wakacji. Dotarliśmy na miejsce do hotelu Vista Sol zgodnie z ustaleniami i wszystko jest tak jak obiecywaliście. Hotel jest ogromny ale w tej przestrzeni nie odczuwa się zupełnie, że tutaj jest szczyt sezonu. Plaże w Bavaro są najpiękniejsze na świecie a przy naszym hotelu plaża utrzymana jest naprawdę na doskonałym poziomie. Okalają ja wysokie i majestatyczne palmy a do tego jest bardzo czysta, a dzieci mogą bezpiecznie bawić się w pudrowym piasku i nie ma walki o leżaki.
Hotel jest przecudnej urody, mamy do wyboru 3 ogromne baseny a w koło otaczają nas tropikalne ogrody i soczyste trawniki. Co prawda wokół hotelu nie ma zbyt wiele atrakcji, ale właściwie nie mamy potrzeby opuszczania naszego resortu bo na miejscu mamy wszystko czego nam potrzeba. Na plaży mamy ogromny wybór sportów wodnych: zayaki (takie dmuchane desko-kajaki z przezroczystym dnem), kajaki, lodzie motorowe, paragliding, nurkowanie. Animatorzy zachęcają do udziału w rożnych programach rozrywkowych jak nauka tańca marengue, All Inclusive jest tak bogate ze niestety przywieziemy do Polski nadbagaż w postaci dodatkowych kilogramów. Co wieczór korzystamy z innej restauracji a do wyboru mamy meksykańską, francuską, amerykańską i włoską. Do tego w naszym hotelu jest bardzo dyzo rodzin z Polski. Okazało się, ze kilka biur podroży organizuje wycieczki do tego hotelu, ale koszty takiego wyjazdu są dużo wyższe niż to co płaciliśmy my…. I to jest super!
Za Wasza namowa wybraliśmy się na wycieczkę na Półwysep Samana i naprawdę podziwialiśmy tance ogromnych humbaków. Spotkanie w naturze tych ogromnych wielorybów to prawdziwie niezapomniane przeżycie. Przed nami jeszcze 2 wycieczki do Santo Domingo i na Saone. Odezwiemy się po powrocie bo chcielibyśmy się wybrać do Kenii.

Bardzo dziękujemy,
Maria i Roman K.
Witam!
Bardzo miło sobie wspominam urlop z HTC na Teneryfie, piękny hotel, basen podgrzewany z barem po środku przy którym można wypić zimne piwko i nie tyko. Przy obiekcie jest oczywiście jacuzzi i wiele innych atrakcji umiląjacy odpoczynek. Bilety już zabukowane na kolejny tydzień :).
Gorąco polecam :)
Iza i Tomek
Przesyłam parę fotek z miejscowości Kinloch Rannoch. Miejscowość jak z bajki , położona nad przepięknym jeziorem, w które można się było wpatrywać bezpośrednio z patio i zapominać o wszystkich innych sprawach. W miejscowości jeden sklep dobrze wyposażony – codziennie wypiekane świeże pieczywo, warzywa/owoce nie modyfikowane genetycznie :). W miejscowości jedna kawiarnia , gdzie serwowane są regionalne pieczywa . Kuchnia w apartamencie wyposażona WZOROWO. Przyrządzenie posiłków było przyjemnością – niestety w Polsce pewne produkty, które tam kupowaliśmy nie są dostępne – mleko, czekolada, sok pomarańczowy … W pobliżu 2 malownicze miasteczka około 30 min drogi – warte zobaczenia. 1,5 h drogi do muzeum potwora LochNess – konieczny punkt na mapie zwiedzania. 1,5 drogi do Edynburga. Nigdy bym tam nie trafił, gdyby nie Wasza oferta, mimo, że byłem na początku sceptycznie nastawiony :)
Pozdrawiam
Paweł Sz.

GVC © 2010-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone